Home

Sonda

Europa socjalna czy liberalna?
 

Ostatnio dodane


Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates
Manifestacja rozbawiła prezydenta PDF Drukuj Email
Wpisał Patryk Świtek   
piątek, 30. lipiec 2010 13:59

 

Nie są warci żeby żyć?

Mieszkanie prawem, nie towarem – krzyczeli podczas piątkowej manifestacji lokatorzy z budynków socjalnych w Nowej Soli. W odpowiedzi prezydent Wadim Tyszkiewicz pomachał im z okna z uśmiechem.

W manifestacji wzięło udział trochę ponad 50 osób. Poprowadził ją Piotr Ikonowicz z KSS. Z mikrofonem w ręku wyrwał barierki, które oddzielały protestujących od magistratu i wbiegł z tłumem na schody przed Urzędem Miejskim, wykrzykując, że Tyszkiewicz przynosi hańbę miastu. Później każdy mógł publicznie wygłosić swój żal do prezydenta. Zbigniew Sandałowicz krzyczał, że jest inwalidą, który dostaje za niską rentę. – Mieszkam z dwiema córkami i żoną. Nikt z nas nie pracuje. Jedna z córek właśnie urodziła dziecko. Dostaję 600 zł renty. 220 zł płacę za mieszkanie, 100 zł za prąd, drugie tyle za gaz. Jak mam z tego wyżyć. Pan prezydent bierze 30 tys. zł na rękę i sobie żyje, ale nami się nie przejmuje – denerwował się Sandałowicz. Według niego politycy w Nowej Soli nie liczą się z głosem ludzi. Głos zabrała także Agnieszka Wyrzykowska, która przyszła manifestować z półtoraroczną Natalią bez nerki. Kobieta mieszka przy ul. Staszica. Starała się o mieszkanie, ale jak mówi, prezydent skreślił ją z listy. – Powiedział mi prosto w twarz, że mam iść mieszkać z dziećmi pod most. Czy to jest sprawiedliwe? Panie prezydencie prosimy na dół wypowiedzieć się. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego traktuje pan ludzi jak śmieci? – mówiła Wyrzykowska. Z tłumu wyrwały się okrzyki - Boisz się? Choć tu do nas! Piotr Krzyżaniak z OZZ IP odczytał postulaty. – Żądamy zaprzestania wyprzedawania substancji mieszkaniowej prywatnym przedsiębiorcom, obniżki czynszów, remontów oraz umorzenia zadłużeń czynszowych lokatorom, którzy nie posiadają stałych dochodów.    

Cyniczny uśmiech prezydenta

W trakcie manifestacji Wadim Tyszkiewicz stał w oknie i z uśmiechem machał do tłumu.
- Powinniśmy zwrócić uwagę, że pan prezydent cynicznie się uśmiecha. Nie powinien tego robić, kiedy przemawia matka z niepełnosprawnymi dziećmi. Jeżeli to robi to oznacza, że jest kanalią – komentował Ikonowicz.
Zorganizowaną przez niego manifestację wspierały także mieszkanki Wałbrzycha. One również walczą z władzami, tyle że o niższe czynsze. Ikonowicz zabrał je do domu socjalnego przy ul. Wyspiańskiego, potocznie nazywanego w Nowej Soli „piekłem”.
- Jak zobaczyły, te dzieci, tę nędzę wołająca o pomstę do nieba, to się rozpłakały – opowiada. Według niego sytuacja w Nowej Soli jest podwójnie dramatyczna. -  Już trzy osoby umarły na gruźlicę z powodu złych warunków. Władza samorządowa łamie ustawy odbierając zasiłki na poczet czynszu. To jest sprzeczne z naszym ustawodawstwem. Nie może być samorząd republiką bananową, w której normy, które obowiązują w całym kraju są wyłączone. Dlatego przyszliśmy udzielić władzy samorządowej i prezydentowi lekcji demokracji i praworządności – mówił Ikonowicz.
Tyszkiewicz przyjął reprezentantów grupy zebranej pod urzędem. Udało się złożyć na jego biurku postulaty. Spotkanie zrelacjonował Krzyżaniak; – Usłyszeliśmy, że pan prezydent jest za tym, żeby wyrzucać ludzi na bruk i że pomagamy menelom – opowiada.  

Teatr uliczny z krewkim socjalistą
 Wadim Tyszkiewicz na swoim blogu nazwał manifestację „Teatrem ulicznym w socjalistycznym rytmie”. Ikonowicza nazwał „wojownikiem powrotu do komuny” oraz „krewkim socjalistą z Warszawy”, a jego zachowanie określił jako wyreżyserowane. Dalej napisał: „Stanąłem w oknie i pomachałem znajomym twarzom z poniedziałkowych spotkań z mieszkańcami. Kilka osób wykrzykując w moim kierunku  niecenzuralne słowa wystawiło mi środkowe palce. (…) Inny chwiejący się na nogach jegomość wymownie pokazał mi znak podcinanego gardła i zaczął wykrzykiwać: ile nakradłeś złodzieju?”. Tyszkiewicz zapowiedział, że swojej postawy nie zmieni, a wręcz przeciwnie, z jeszcze większą determinacją będzie walczył o „sprawiedliwość społeczną”. Nowosolan zapytał zaś: „Czy mam się bać poderżnięcia mi gardła za to, że stoję na straży interesów wszystkich mieszkańców Nowej Soli, a nie wąskiej grupy uważającej, że im się wszystko należy za darmo? Że nie pozwalam na patologie, że próbuję nie dopuścić do tego, żeby jedni żyli kosztem innych nie poczuwając się do obowiązku do czegokolwiek?”.

Liczby nie kłamią?
Jeszcze przed manifestacją, na konferencji prasowej Tyszkiewicz przytoczył cyfry przemawiające za twardą polityką wobec lokatorów z mieszkań socjalnych. Przy ul. Wyspiańskiego, gdzie mieszka 17 rodzin, czynszu nie płaci nikt, na ul. Staszica gdzie mieszkają 33 rodziny, czynsz płaci tylko jedna, przy ul. Wróblewskiego z 32 rodzin nie płaci 29. Ogółem w Nowej Soli na 133 rodziny płacenia czynszu unikają 103, co stanowi 78 proc. Magistrat przekonuje, że lokatorzy z budynków socjalnych dostają pomoc finansową z MOPS-u. Zasiłek stały - 444 zł, miesięczne dofinansowanie na obiady - 130 zł. Niemal każdej z rodzin przysługuje także dodatek mieszkaniowy, który w 100 proc. pokrywa czynsz. W latach 2003-2009 nakłady urzędu miasta na budynki socjalne wyniosły ponad 2 mln 840 tys. zł. Od 2003 roku powstało łącznie 97 nowych mieszkań przydzielonych oczekującym na liście. W ramach robót publicznych stworzono 807 miejsc pracy. MOPS tylko w 2009 roku wydał na pomoc potrzebującym kwotę 20 mln 461 tys. zł. „Wydawało mi się, że wielu ludziom pomogłem. Nikomu nie odmówiłem pomocy jeśli tylko byłem w stanie pomóc. Podjąłem też trudne decyzje. Ponad 4 mln zł przeznaczyłem na budowę nowych mieszkań socjalnych dla najbardziej potrzebujących, choć te pieniądze można było dołożyć do budowy choćby basenu krytego” – kończy wpis na swoim blogu Tyszkiewicz.

Ludziom trzeba pomagać
Szprotawa też nie ma basenu. Monika Stępień rzeczniczka tamtejszego magistratu mówi jednak, że są ważniejsze rzeczy. W maju miasto oddało do użytku pięć bloków socjalnych. W każdym po osiem mieszkań dwu i jedno pokojowych. Lokum znalazło tam 40 rodzin. Na inwestycję gmina z własnego budżetu wydała 3 mln 204 tys. zł. Sytuacja wielu ludzi, dla których je wybudowano wyglądała podobnie jak w Nowej Soli. Swoje miejsce znalazło tam m.in. pięcioro wychowanków domu dziecka, czy matka z dziećmi przeniesiona z budynku, który groził zawaleniem. Stępień opowiada, że burmistrzowi było wstyd mówić matce z trójką dzieci bez dachu nad głową, że nie ma dla niej mieszkania. To jednak nie koniec. Szprotawa we wrześniu odda kolejny budynek. Tym razem z mieszkaniami komunalnymi. Poszło na to z budżetu kolejne 798 tys. zł. Znajdą się w nim cztery mieszkania dla najbardziej potrzebujących. Kolejny budynek mieszkalny wyremontuje RTBS. Miasto zyska ponad 100 mieszkań. M. Stępień: – To są ludzie niezaradni życiowo, którym trzeba pomagać. Jeżeli nie zrobi tego gmina, to nikt tego nie zrobi – tłumaczy.

Nie stawiajmy na socjalnych krzyżyka

Prezydent Tyszkiewicz podzielił miasto na tych którzy płacą i na tych, którzy nie płacą. Z pewnością do wielu przemówi używając argumentu, że za 4 mln zł wydane na „meneli” mógłby postawić basen dla bardziej wartościowych mieszkańców Nowej Soli. Na socjalnych postawił krzyżyk. W piątek z okna Urzędu Miasta wysłał im wiadomość, że w Nowej Soli nie ma dla nich miejsca. Pewnie wielu go poprze. Nawet Ikonowicz w jednym przyznaje mu rację, że przywrócenie socjalnych społeczeństwu jest prawie niemożliwe. - To jednak nie znaczy, że można ich z niego wykluczyć. Przychodząc przed urząd, kierowało nami przekonanie, że nie można pogardzać innym człowiekiem. Nie zgadzamy się na filozofię władz, że niektórzy ludzie nie są warci żeby żyć i nie są warci złamanego grosza. Potrzebna jest im pomoc, a nie pogarda - dodaje. Pan prezydent zapomniał, że wśród płacących są też ci Nowosolanie, którzy uważają, że nie dla basenów wybiera się władzę. Oczekują od niej, że pomoże ludziom takim, którzy w piątek wyszli na ulicę. Czy do nich też pan prezydent się uśmiechał i machał z okna?   

 
Manifestacja w obronie praw lokatorów PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
piątek, 23. lipiec 2010 18:29

Obniżki czynszów, umorzenia zadłużenia najuboższym lokatorom, wstrzymania eksmisji z mieszkań komunalnych domagali się działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza podczas demonstracji pod nowosolskim magistratem.

W piątek ulicami Nowej Soli przeszła manifestacja w obronie lokatorów eksmitowanych ze swoich mieszkań na bruk. - Mieszkanie prawem, nie towarem! – krzyczało kilkadziesiąt osób, które w południe dotarło pod urząd miejski. Organizatorami wiecu byli Młodzi Socjaliści, Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza, Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. Zjechali do miasta z całego kraju, głównie z Warszawy.

- Celem naszej akcji jest zwrócenie uwagi na sytuację mieszkańców domów socjalnych w Nowej Soli i lekceważący stosunek do nich władz miasta – opowiada Mateusz Mirys z Młodych Socjalistów. – To, co się tutaj dzieje przekracza wszystko, co widziałem gdziekolwiek w Polsce. A już najbardziej dziwna jest sytuacja, gdy prezydent Wadim Tyszkiewicz twierdzi, że legalne powołane stowarzyszenie Komitet Lokatorów Mieszkań Socjalnych jest nielegalne i, jak to określił, zakrawa na kpinę.

Na demonstracji byli też mieszkańcy domów socjalnych z Nowej Soli oczekujący na przydział mieszkania od miasta na specjalnej liście. – Jedno z moich dzieci nie ma nerki, drugie cierpi na autyzm – opowiada Agnieszka Wyrzykowska jedna z mieszkanek domu socjalnego, która z kilkuletnią córka na ręku stanęła przed szpalerem strażników miejskich broniących wstępu do magistratu. – Mieszkamy w strasznych warunkach, a dodatkowo kilka miesięcy temu odłączono nam ogrzewanie. Gdy przyszłam z pretensjami do prezydenta Tyszkiewicza oznajmił mi, że skreśla mnie z listy oczekujących na przydział mieszkania. A potem powiedział, że jeśli mi się nie podoba mieszkanie w budynku socjalnym to mogę sobie iść pod most – dodaje wzburzona.

Pomimo wielu okrzyków i wezwań prezydent W. Tyszkiewicz nie wyszedł do demonstrujących. Zwołał za to, przed manifestacją konferencję prasową, gdzie przekonywał do swoich racji... dziennikarzy. Prezydent Nowej Soli przyjął delegację wiecujących, na czele z Piotrem Krzyżaniakiem z Inicjatywy Pracowniczej, która przekazała listę postulatów.

 za: gazetalubuska.pl

 
Relanium dobre na Kaufland? PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
piątek, 28. maj 2010 12:54



Listopad 2009 r. Jola i Halina pracują w bielskich hipermarketach. One pracują, a rząd chwali się, że mamy niespotykany w Europie wzrost gospodarczy i niskie bezrobocie. Posłuchajmy tego, co mówią. Rządowy „sukces” ma swoją cenę. Te dwie dziewczyny wykuwają go codziennie, kosztem bólu, wyzysku i poniżenia.

Pracują lub pracowały w bielskim Kauflandzie. Ten ładnie położony hipermarket na osiedlu Karpackim, z górami w tle, nie kojarzy się im jednak dobrze. Ania, Agnieszka i ich koleżanki postanowiły przerwać milczenie i opowiedzieć o pracy, która była i jest dla nich koszmarem…

Ania Radomska trzy lata przepracowała w Kauflandzie jako kasjerka. Jest matką samotnie wychowującą dziecko. Mówi, że szczególnie ciężko było jej wtedy, gdy dziecko chorowało, a nie było nikogo kto by się mógł nim zaopiekować, gdy ona była w pracy.

– Nie mogłam skorzystać z opieki nad dzieckiem, bo byłam straszona zwolnieniem – wspomina Ania Radomska.

Czuła, że zbierają się nad nią czarne chmury. W zeszłym roku trochę chorowała, choć zapewnia, że było to raptem kilkanaście dni w ciągu roku. Ale choroby w Kauflandzie, jak mówi Ania, nie są w ogóle tolerowane.

Kasjerki typują…

Więcej…
 
KSS powstrzymała lichwiarza PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
czwartek, 27. maj 2010 12:00

W dniu 27 maja br. działaczki i działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej zablokowali wprowadzenie w posiadanie lokalu przy ul. Siedleckiej 56 m 30 zamieszkałego przez parę emerytów, państwa Ryszarda i Ewę Wilczyńskich wierzyciela. Mafia mieszkaniowa pod wodzą niejakiego Pawła Tubielewicza wyłudziła podstępem akt notarialny przekazujący własność lokalu człowiekowi podstawionemu przez Tubielewicza. Naganiaczką w tym procederze jest pani  Ewa Zając z Agencji Finansowej Consulto, która zrozpaczonym dłużnikom poleca usługi lichwiarza. Paweł Tubielewicz udziela nieszczęśnikom pożyczek na 10% miesięcznie pod zastaw mieszkania.  A pani Zając oszukuje ich, że wkrótce załatwi im normalny kredyt bankowy, który pozwoli spłacić lichwiarza i ocalić mieszkanie, po czym staje się „nieuchwytna”. W rezultacie Tubielewicz nabywa lokale po śmiesznie zaniżonych cenach czyniąc z dłużników osoby bezdomne. KSS prowadzi obecnie nie tylko sprawę państwa Wilczyńskich, ale także pani Bożenny Chołaszczyńskiej. W obu sprawach osoby sprawców i metody działania są identyczne. Na schodach przed mieszkaniem państwa Wilczyńskich, komornik napotkał na blokadę KSS złożoną głównie z kobiet. Obecny był także pełnomocnik państwa Wilczyńskich, Piotr Ikonowicz.  Na miejscu była też prasa i TV. Widząc zdecydowanie blokujących i przedstawicieli mediów wierzyciel czyli podstawiony przez mafię figurant upoważnił komornika do odstąpienia od egzekucji.  W sprawie lipnego aktu notarialnego państwa Wilczyńskich prokuratura Rejonowa dla Warszawy Pragi Północ wytoczyła powództwo cywilne mające na celu unieważnienie aktu notarialnego, którym przeniesiono własność mieszkania na wierzyciela. Na czynności komornika Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej wniosła skargę do sądu. Dalsze działania przeciwko mafii i lichwie mieszkaniowej już wkrótce.
 
Ikonowicz na odsiecz bielskim lokatorom PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
środa, 12. maj 2010 10:15

Agnieszka Żelazna i Piotr Ikonowicz z KSS na spotkaniu z bielskimi lokatorami

Gorąca atmosfera panowała na piątkowym spotkaniu Piotra Ikonowicza z bielszczanami. Pokazało ono, że ogólnopolski fenomen ruchu lokatorskiego nie ominął Bielska-Białej. Wręcz przeciwnie, trafił tu na bardzo podatny grunt…
Bielscy lokatorzy łączą się

W Bielsku-Białej ruch lokatorski pojawił się niedawno. W krótkim jednak czasie, przyciągnął już kilkadziesiąt osób, bielszczan z różnych dzielnic, osiedli i ulic. Łączy ich jedno. Nie chcą, by o ich losie decydowała bezduszna administracja, grubość portfela biznesmenów czy podejrzane praktyki sądów. Ich hasłem jest: „Mieszkanie prawem, nie towarem”. Ludzie ci mają nieraz głębokie poczucie krzywdy. Łączą się, by lepiej słyszano ich głos.

A że ten głos jest w Bielsku coraz silniejszy, mógł się przekonać każdy, kto przyszedł na spotkanie Komitetu Lokatorskiego „Pod Bezpiecznym Dachem”. W sali bielskiego NOT-u w ubiegły piątek zjawił się komplet publiczności. Gościem bielskich lokatorów był Piotr Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Warszawska kancelaria jest jednym z głównych „rozgrywających” w ogólnopolskim ruchu lokatorskim.

– Nasze szanse zależą od tego, na ile zrozumieliśmy, co się właściwie dzieje. Zrozumienie jest początkiem rozwiązania problemu. Dlaczego to spotkanie nie powinno być ścianą płaczu – przekonywał na spotkaniu z bielszczanami Piotr Ikonowicz, prawnik, tłumacz, polityk, działach opozycji w PRL  – tylko wspólną analiza i szukaniem środków zaradczych. Czyli czynieniem nas silniejszymi wobec tej przeważającej siły pieniądza nad człowiekiem. Bo padamy ofiarą pieniędzy. Tego, że wszelkie relacje międzyludzkie są zapośredniczone przez rynek, pieniądze, przez to, że obowiązuje zasada: coś za coś, która nie powinna rządzić stosunkami społecznymi. Bo wtedy stają się one odczłowieczone – ocenił Ikonowicz.

„Trzeba być bohaterem, żeby w Polsce być biednym i nie utracić człowieczeństwa”

Zainteresowanie osobą Ikonowicza jest w środowisku lokatorskim zrozumiałe. Wśród członków ruchu jest dobrze znany. Jego kancelaria wypraktykowała skuteczne metody, które wielu warszawskim i nie tylko warszawskim lokatorom, ocaliły dach nad głową. Wśród kilkudziesięciu osób, które przyszły na spotkanie do NOT-u, byli m.in. bohaterowie niedawnych artykułów Super-Nowej. Przypomnijmy, że opisywaliśmy w nich ludzkie dramaty, których wspólnym mianownikiem są problemy mieszkaniowe. Ludzie ci podkreślali swoją bezradność wobec instytucji: prezydenta miasta, spółdzielni mieszkaniowych, sadów i kamieniczników, którzy chcą się ich pozbyć.


– My zbyt często ulegamy pewnemu schematowi, który usiłuje się narysować – ciągnął Piotr Ikonowicz. – Schemat polega na tym, że oto mamy tych zaradnych: mędrców, biznesmenów, ludzi polityki, urzędników, którzy występują w roli mentorów, nauczycieli, którzy nas ganią, za nasze nieudacznictwo. Za to, że za mało się staramy. Próbuje się z nas robić bierne ofiary o roszczeniowej postawie, i dopiero gdy cała historia zostaje opowiedziana, okazuje się, jak wielka jest wina władzy publicznej i tych, którym wydaje się, że wszystko im się należy, i że ich sukces jest wyłącznie zasługą ich starań, a nasza porażka jest wynikiem niewystarczającego wysiłku – zauważył Ikonowicz, dodając: – Naprawdę trzeba być bohaterem, żeby w Polsce być biednym i nie utracić człowieczeństwa. Nie dać się zepchnąć do tej roli, w której nas obsadzono.

Spotkanie trwało blisko trzy godziny. Każdy chciał się podzielić swoim indywidualnym problemem. Ikonowicz chętnie doradzał i udzielał wskazówek.

Ruch lokatorski rozwija się w Polsce niezwykle żywiołowo. To swoisty fenomen. Przy na ogół milczącej postawie mediów komercyjnych i innych z głównego nurtu, dociera do najdalszych zakątków kraju. Przełamuje bariery. W dużych miastach, takich jak Warszawa, urósł już niemal do roli rozdającego karty w polityce mieszkaniowej miasta.

 MIC | 10.05.2010 (1126)
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 14