|
STRACIM ROBOTĘ, BO REKTOR KUPIŁ TOYOTĘ |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
środa, 11. listopad 2009 10:07 |
|
 Pracownicy pikietują podczas inauguracji roku akademickiego na UMCS
Jak jest determinacja, to równie niekonsekwentne i niejasne hasło, jak to zawarte w tytule, wystarczy, by wygrać robotniczy protest. Bo było coś perwersyjnego w tym, że rektor Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie ogłaszał, że ma zamiar zwolnic 400 osób z obsługi technicznej i w tym samym czasie zakupił luksusowe auto służbowe za 100 tys. zł do wożenia swej prześwietnej osoby. Oczywiście większego wpływu na robotę ludzi to pewnie nie miało, ale nadawało się idealnie na egzemplifikację ogólnej pogardy, z jaką elity traktują zwykłych ludzi od pracy fizycznej. O skuteczności protestu zadecydowała w istocie oddolna akcja zainicjowana przez Kancelarię Sprawiedliwości Społecznej, która wywołała poczucie solidarności pracowniczej, przełamała barierę apatii i strachu, paraliżującą pracowników UMCS. KSS wyzwoliła inicjatywę ludzi i organizacji do tego stopnia, że własna inwencja i aktywność działaczy Ogólnospołecznego Komitetu Obrony Pracowników (OKOP) UMCS stała się siłą samonapędzającą cały protest. A z całej sytuacji wynika, jak dla mnie zupełnie jasno, że ruch oddolny organizowany przez proletariat i dla proletariatu jest najskuteczniejszą i autentyczną siłą, zdolną walczyć dla siebie i innych. |
|
Więcej…
|
|
|
Rodzina w ostatniej chwili uniknęła eksmisji |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
środa, 28. październik 2009 22:27 |
|

75-letnia kobieta z córką i synem o włos uniknęła wczoraj eksmisji z mieszkania komunalnego do pokoiku przy Dzielnej. Urzędnicy chcieli ich wyrzucić, choć po to, by spłacić zaległości, rodzina zadłużyła się w banku. W samo południe na klatce schodowej kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 60 panował tłok. Około 20-osobowa grupa młodszych i starszych osób szczelnie obsiadła schody, blokując dojście do mieszkania nr 5. Zajmuje je trzyosobowa rodzina państwa Cybulskich: 75-letnia pani Janina, jej córka i syn. Mają kłopoty: grozi im eksmisja z 60-metrowego mieszkania komunalnego. - Nie płaciliśmy czynszu, bo nie było z czego. Syn nie pracował, w dodatku był karany, mieszkał tu z dzieckiem. Córka też miała kłopot ze znalezieniem pracy - opowiada pani Janina. Sama jest na rencie, prawie nie chodzi z powodu ciężkiej choroby stawów i kręgosłupa. Całe dnie spędza w łóżku. Cierpi na nawracającą depresję. Przez kilka lat rodzina dorobiła się ponad 17 tys. zł długu. W końcu śródmiejski Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami wystąpił o eksmisję lokatorów. - Agnieszka znalazła pracę, wzięła kredyt w banku i spłaciliśmy dług. Mimo to urzędnicy powiedzieli, że nas wyeksmitują do lokalu komunalnego na Dzielnej. Tam jest 18 m kw. dla trzech osób. Jak mam się przeprowadzać, skoro ledwo chodzę? - załamuje ręce pani Janina. Grzegorz Lisicki, Gazeta Wyborcza Stołeczna, środa 28 Października 2009 |
|
Eksmisję inwalidki wstrzymano |
|
|
|
|
Wpisał Administrator
|
|
środa, 28. październik 2009 22:11 |
|

Śródmiejski ZGN chce wyeksmitować trzyosobową rodzinę do 15-metrowego mieszkania zastępczego. Dzielnica: – Tak zdecydował sąd, bo nie płacili czynszu. *Agnieszka Cybulska: – Proszę tylko o jedno, bym mogła spłacić odsetki w ratach, zaległy czynsz uregulowałam w maju autor zdjęcia: Magda Starowieyska źródło: Fotorzepa *Agnieszka Cybulska: – Proszę tylko o jedno, bym mogła spłacić odsetki w ratach, zaległy czynsz uregulowałam w maju +zobacz więcej
Agnieszka Cybulska mieszka wraz z matką i bratem w trzypokojowym mieszkaniu przy ul. Marszałkowskiej 60. Wczoraj ich lokum miał zająć komornik. Powód? Niespłacone odsetki narosłe od zaległego czynszu.
– Mieszkam z bratem, który nie pracuje, oraz z niepełnosprawną matką. Nasze zadłużenie narosło do 35 tys. zł. W maju wzięłam kredyt w banku i spłaciłam 18 tys. zł, bo tyle wynosił zaległy czynsz. Prosiłam, by dzielnica umorzyła część odsetek albo rozłożyła ich spłatę na raty, odmówiono – mówi lokatorka.
Sytuacja ekonomiczna mieszkańców jest bardzo trudna. Agnieszka Cybulska w sierpniu straciła pracę. Mimo to co miesiąc spłaca 700 zł raty kredytu oraz ponad 500 zł czynszu. Rentę matki zajął komornik. Wyrok nakazujący przeprowadzkę do lokalu zastępczego zapadł już w 2003 roku. Wczoraj miał wkroczyć komornik.
W akcie desperacji zadłużona kobieta poprosiła o pomoc stowarzyszenie Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. Jego członkowie pojawili się na Marszałkowskiej, by nie dopuścić do egzekucji komorniczej.
– Jest cała masa dłużników, którzy lekceważą zadłużenie i nawet nie starają się go spłacać. A te panie są zdeterminowane, by uporać się z długami. Uchwała Rady Warszawy dopuszcza rozłożenie spłaty zobowiązań na raty i ugodę z dzielnicą – twierdzi Agata Nosal z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.
– Mama porusza się o kulach, ale lekarz zalecił wózek inwalidzki. Jeśli przeniosą nas do jednej izby o pow. 15 mkw., to wózek nawet się nie zmieści – mówi zrozpaczona Agnieszka Cybulska.
Dlaczego Zakład Gospodarowania Nieruchomościami nie chciał rozłożyć zadłużenia na raty? – Bo lokatorka nie dołączyła zaświadczenia o dochodach. Nie zostały więc spełnione wymogi formalne – tłumaczy Urszula Majewska z dzielnicy Śródmieście. – Problemy z płaceniem czynszu były od ponad dziesięciu lat. Szkoda, że tak późno lokatorzy próbują pozbyć się zadłużenia.
Ostatecznie do eksmisji nie doszło. – Komornik odstąpił od zajęcia mieszkania, ponieważ lokatorka złożyła do sądu pozew przeciwegzekucyjny – mówi Agata Nosal.
Od początku roku w dzielnicy Śródmieście dokonano 73 eksmisji. ZGN wypowiedział też lokatorom 138 umów najmu.
Piotr Szymaniak Życie Warszawy, Środa 28 października 2009 |
|
Wpisał Administrator
|
|
środa, 28. październik 2009 00:42 |
|

foto Jan Sochocki Mimo, że decyzja o blokadzie zapadła w przeddzień eksmisji, na schodach pod drzwiami pań Cybulskich zjawiło się ponad 20 osób. Z ogłoszeniem blokady Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej zwlekała gdyż liczyliśmy na skuteczność wniesionych skarg na czynności komornika i pozwu przeciwegzekucyjnego. Komornik Piotr Tyc zjawił się bez asysty policyjnej i po krótkiej rozmowie i obejrzeniu dokumentów złożonych w sądzie postanowił przerwać czynność eksmisji, aby sprawdzić w sądzie, jakie zapadło postanowienie. Sąd wprawdzie wyznaczył na 3 grudnia rozprawę, na której ma rozpatrzyć pozew przeciwegzekucyjny, ale nie zgodził się na zawieszenie eksmisji. Po początkowej uldze, że komornik sobie poszedł nadeszły godziny nerwowego oczekiwania na jego powrót, jako że zamiast odstąpić od eksmisji, jedynie ją przerwał. Część blokujących musiała odejść. Na ich miejsce przyszli jednak inni. Blokada wciąż była dość silna. Późnym popołudniem rozeszliśmy się. Teraz KSS prowadzi dalsze działania prawne. Z akcji 27 października wynika kilka krzepiących refleksji. Po pierwsze, coraz lepiej sobie radzimy z procedurą powstrzymywania eksmisji za pomocą czynności prawnych, choć gdyby nie nasza obecność na schodach komornik zapewne wykonałby eksmisję. Po drugie, w Warszawie i wielu innych miastach powstaje silne środowisko lewicowe i stowarzyszeniowe oraz związkowe, które potrafi skutecznie i ofiarnie współdziałać. W blokadzie przy ul. Marszałkowskiej brali udział obok działaczy Kancelarii, również Młodzi Socjaliści, działacze Pracowniczej Demokracji, Lewicowej Alternatywy, Nowej Lewicy, PPS, a nawet jeden człowiek z Samoobrony. Bez tego wsparcia i solidarności byłoby naprawdę trudno. Wreszcie o wydarzeniu napisała prasa i to nie najgorzej, co zresztą można przeczytać powyżej. Jeżeli chcemy, aby takich akcji i takich nerwów było jak najmniej, a my bardzo tego chcemy, to najlepszym sposobem będzie zgłaszanie się na szkolenia, które wkrótce na tej stronie ogłosimy. Im więcej wolontariuszy pomaga lokatorom, pracownikom, poszkodowanym, słabszym, tym mniej akcji bezpośrednich i skuteczniejsze działanie. Piotr Ikonowicz |
|
Wpisał Administrator
|
|
wtorek, 27. październik 2009 10:07 |

Wczoraj musieliśmy podjąć dramatyczną decyzję. Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej będzie po raz kolejny blokować eksmisję. Tym razem chodzi o eksmisję pani Agnieszki Cybulskiej, jej bezrobotnego brata i niepełnosprawnej matki do pokoju o powierzchni 15 m kwadratowych. Pani Cybulska wzięła kredyt w banku i zapłaciła należność główną za czynsz, czyli 18 000 złotych. Jakimś „cudem” od tej kwoty narosło drugie tyle odsetek, których wbrew wcześniejszym zapewnieniom miasto nie chce rozłożyć na raty ani umorzyć. Złożyliśmy w sądzie pozew przeciwegzekucyjny i skargę na czynności komornika. Skargę sąd odrzucił, a pozwu nie zdążył rozpatrzyć. Tymczasem działaliśmy zgodnie z uchwałą Rady Warszawy, która mówi o możliwości ponownego zawarcia umowy najmu z osobą, która ułoży się z miastem na spłatę w ratach. Tutaj raty mogłyby tylko dotyczyć zawyżonych niemiłosiernie odsetek, bo kwota główna jest już spłacona. W sytuacji, kiedy sądy działają opieszale, a miasto łamie własne uchwały i obietnice jesteśmy zmuszeni sięgnąć raz jeszcze po instrument obywatelskiego nieposłuszeństwa i siadając na schodach przy ul. Marszałkowskiej 60 m 5, zagrodzić drogę komornikowi. Czynimy to niechętnie, bo za podobne akcje spotykały naszych działaczy i sympatyków represje w postaci grzywien wymierzanych przez sądy grodzkie. Wolelibyśmy gdyby swą postawą samorządy i system wymiaru sprawiedliwości nas do tego nie zmuszały. Ale w ostatecznym rachunku nie pozostawia nam się innej drogi, jak zachować się po prostu przyzwoicie, co też uczynimy.
Agata Nosal, Beata Kardasiewicz, Elżbieta Koshmidder, Marek Świeżak, Jarosław Kolański, Piotr Krzyżaniak, Jarosław Niemiec, Piotr Ikonowicz |
|
|